Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metale szlachetne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą metale szlachetne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 lipca 2013

Amerykański sąd: Oddajcie złoto dziadka rządowi!

Złoto ma być zabezpieczeniem majątku przed inflacją i kryzysami, gorzej jednak z kradzieżami, zwłaszcza tymi jakie dokonywane są w majestacie prawa. Jak podaje bowiem serwis RT.com sąd stanu Pensylwania pozbawił właśnie spadkobierców złotych monet o wartości blisko 80 milionów dolarów.

Wszystko zaczęło się w 2003 roku kiedy rodzina Langbordów otworzyła skrytkę bankową, w której znajdowało się 10 złotych monet Saint-Gaudens double eagle. Monety mają wysoką wartość nie tyle ze względu na ilość złota jaką zawierają, ale przede wszystkim ze względów kolekcjonerskich, gdyż większość egzemplarzy z tego okresu zostało w wyniku dekretu F.D. Roosevelta (executive order 6102) skonfiskowanych i przetopionych na złote sztaby. Wspomniane 10 monet zostało ukrytych przez przodka Langbordów, kolekcjonera monet Israela Switta.

Ostatecznie jednak całe znalezisko zostało skonfiskowane przez rząd USA, który twierdzi, że Switt wszedł w posiadanie monet nielegalnie i tym samym jego spadkobiercom nie należą się ani pieniądze ani jakiekolwiek wynagrodzenie za znalezisko. Wynikać to ma z faktu, że ich przodek miał otrzymać te monety od ówczesnego pracownika rządowej mennicy.

Wydający werdykt sędzia stanu Pensylwania, Legrome Davis stwierdził: "Monety zostały zabrane z mennicy w sposób nielegalny" i podtrzymał tym samym orzeczenie sądu niższej instancji.

Sam fakt konfiskacji złota przez rząd USA w 1933 to było nic innego jak zwykła kradzież, tyle że usankcjonowana odpowiednimi ustawami, w tym przypadku mam jednak poważne wątpliwości, że może jednak sąd miał rację? 
źródło: RT / fot. sxc.hu

czwartek, 18 kwietnia 2013

Czy to koniec gorączki złota?

W poniedziałek cena złota spadła o 140 USD, czyli aż o 9 proc. Od października 2012 r., gdy złoto kosztowało prawie 1800 USD, żółty kruszec stracił maksymalnie ponad 20 proc., zaś od rekordu na jesieni 2011 r. stracił prawie 30 proc. swojej wartości (London Fix). Spadków o takiej skali mało kto się spodziewał, zwłaszcza że niemal wszystkie wskaźniki kontrariańskie wskazywały na to, że złoto niebawem obierze kurs północny. Czy to oznacza koniec hossy na królewskim metalu?


Wciąż nie jesteśmy przekonani. Oto kilka powodów:

1. Fundamenty się nie zmieniły. Kryzys zadłużeniowy się nie skończył, a banki centralne wciąż masowo drukują pieniądze. Złoto to inwestycja długoterminowa. Podobnego zdania jest bank centralny Korei Południowej, który powiedział, że "krótkoterminowe wahania cen nie mają znaczenia". 

2. Być może nastąpiło w pewnym sensie oderwanie się cen papierowego złota od fizycznego złota. Choć ceny złota spadają, to fizycznego złota brakuje. Przynajmniej w wybranych krajach azjatyckich, gdzie na wieść o spadkach kursu rzucono się do masowego kupna. Przykładowo, jak można tutaj przeczytać, "MMTC (Giełda Metali i Minerałów w New Delhi) zanotowała rekordowy, 200 proc. wzrost sprzedaży fizycznego kruszcu". Jak można przeczytać tutaj, Global Research z Azji Południowo-Wschodniej donosi o niedoborach fizycznego złota. 
Z kolei silverdoctors.com już od dawna donoszą o niedoborach fizycznego srebra. Przykładowo, Mennica Stanów Zjednoczonych w styczniu wstrzymała sprzedaż srebrnych monet American Eagle.
Z drugiej strony w archiwalnym artykule z 2008 r. Gary North wyśmiewa argumenty o fizycznym niedoborze srebra.

3. Nie chcemy sugerować jak w tym tekście, że doszło do manipulacji, choć GATA od dawna oskarża banki bulionowe o tego rodzaju praktyki. Warto zauważyć, że ostatecznie sprzedane od piątku złote kontrakty terminowe odpowiadają ponad 400 tonom złota, czyli aż 15 proc. rocznej globalnej produkcji! Tak duża transakcja rzeczywiście może wydawać się... interesująca, zwłaszcza, że banki bulionowe - jak pisałem tutaj - ciągle zamykają swoje krótkie pozycje. Obniżka cen z pewnością im nie zaszkodziła :)
Trzeba też wspomnieć, iż banki te znają kursy, przy których ich klienci ustanawiają zlecenia sprzedaży (gdy kurs spadnie poniżej). W takim przypadku, gdy zostaną uruchomione stop lossy kurs może lawinowo spaść. Przykładowo, ponieważ linia wsparcia kształtowała się gdzieś na poziomie 1540 USD za uncję (minimum z ubiegłego roku), to w tej wysokości lub niżej mogły zostać ustawione takie limity. 
Przebieg spadków przedstawia poniższy wykres, na którym widać inicjującą transakcję w wysokości 100 uncji i następne w wysokości 300 uncji złota.

Źródło: www.mining.com
Warto zdawać sobie sprawę, że ostatecznie rynki metali szlachetnych są dość płytkie, zatem - abstrahując od tego, czy to była manipulacja, czy nie - takie krótkookresowe gwałtowne wahnięcia zdarzają się na nich dość często. Przykładowo, podobny schemat zdarzył się w na rynku srebra we wrześniu 2011 r., co widać na poniższym wykresie, który tłumaczy dokładnie mechanizm całej transakcji i jej zyskowność dla banku bulionowego. Podobnie było 3 kwietnia na rynku srebra, kiedy to obrócono ok. 100 mln uncji srebra, czyli ok. 10-20 proc. światowego wydobycia!

Źródło: zlotoisrebro.blox.pl

W tym kontekście ciekawie wygląda informacja o tym, że w 2013 r. zapasy złota przechowywane przez giełdę COMEX spadły o 17 proc. (czyli o najwięcej od 2001 r.), do najniższego poziomu od września 2009 r. (286,6 ton). Ogólnie rzecz ujmując, zapasy fizycznego złota spadły o 2 mln uncji, co odpowiadało wtedy ok. 3 mld USD - vide: poniższy wykres. Jak zatem widać, wydaje się, że inwestorzy nie chcą dłużej trzymać złota w magazynach giełdy COMEX (czyżby nastąpiła utrata zaufania w papierowe złoto?) i zmieniają formę posiadanego złota na fizyczny kruszec.  
Jest to dość zaskakujące, zważywszy na fakt, że wskaźniki sentymentu względem złota (niedługo na rynekzlota24.pl pojawi się artykuł na ich temat) są najniższe od lat. Być może znaczy to, że podczas gdy dominująca narracja skierowana dla ogólnej publiki jest negatywna, duzi i najlepiej zorientowani gracze akumulują fizyczne złoto.
Niewykluczone, że cała sprawa sięga głębiej. Wielokrotnie pisałem o tym (np. tutaj opisałem to zjawisko), że banki centralne wypożyczają złoto. Spadek cen jest korzystny dla nich w sytuacji, w której muszą je odzyskać (ponieważ mają je w swoich księgach, ale nie w skarbach; przypomnijmy, że część europejskich banków centralnych zażądała powrotu swojego złota do swoich krajowych skarbców). Kluczowe w tym kontekście wydaje się pytanie, czy znowu - jak w 2008 r. - mamy do czynienia z kryzysem zaufania? 

Źródło: bullmarketthinking.com

4. George Soros, znany z niezgodności pomiędzy swoimi publicznymi deklaracjami a działaniami, powiedział w ostatnim wywiadzie z 9 kwietnia, że "Złoto zawiodło inwestorów" i zadeklarował, że ograniczył swoją pozycję w żółtym kruszcu o połowę (skoro zawiodło, to dlaczego tylko o połowę?).

5. Konsolidacje na rynku byka nie są ostatecznie niczym dziwnym. Przypomnę, że w latach 1971-1980, kiedy to cena złota wzrosła z 35 USD do 800 USD, wystąpiła dwuletnia korekta rzędu 47 proc. 

Podsumowując, za ostatnie spadki cen złota nie odpowiadają zmiany w fundamentach, lecz jednorazowa duża transakcja (która pociągnęła za sobą kolejne, w wyniku automatycznego zamykania pozycji przy poziomach, na których klienci ustawili stop lossy). W tym kontekście pogłoski medialne o końcu hossy wydają się przesadzone, w tym wiadomość o potencjalnych wyprzedażach rezerw przez bank centralny Cypru - choć nie da się tego wykluczyć, warto pamiętać, że wynoszą one zaledwie 13,9 tony. 

Dlatego nie chcemy - wbrew komentarzom do poprzedniego wpisu - niczego sugerować, nie wspominając o  prognozowaniu cen metali szlachetnych w przyszłości. Zachęcamy do samodzielnego myślenia i nie poddawania się panice czy presji tłumu, bowiem tłum nie szuka dowodów, lecz kieruje się emocjami. Dlatego warto mieć na uwadze uwagę Templetona: "Czas maksymalnego pesymizmu to najlepszy czas na zakupy. Czas maksymalnego optymizmu to najlepszy czas na sprzedaż". 


poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Czy to dobry moment na kupno złota?

Złoto znajduje się kolejny miesiąc w trendzie bocznym, co powoduje u wielu inwestorów istotne zamieszanie. Prezentujemy poniżej dwa interesujące wykresy, które sugerują, iż obecna sytuacja na rynku żółtego metalu jest dobrą okazją do zakupów.







Źródło: www.moneymorning.com
Pierwszy z nich (powyżej) pokazuje kształtowanie się stopy Gold Forward Offered Rate (GOFO), która stanowi różnicę między stopą LIBOR - czyli stopą procentową, jaką można by uzyskać, pożyczając gotówkę na rynku międzybankowym - a Gold Lease Rate - czyli stopą, po której pożyczane jest fizyczne złoto. Jak widać na wykresie, po tym, gdy stopa GOFO spada, ceny złota wzrastają. Dlaczego tak się dzieje? Otóż, spadek GOFO może oznaczać, że banki bulionowe, które są największymi dealerami fizycznego złota, pilnie potrzebują fizycznego złota.


Źródło: http://2.bp.blogspot.com

Drugi z nich przedstawia z kolei stosunek indeksu giełdowego Dow Jones do cen spot złota. Jak widać, patrząc historycznie (od lata 2010 r.), tak wysoki poziom był nie do utrzymania, co może oznaczać, że czeka nas wkrótce kontynuacja trendu wzrostowego na złocie. 

czwartek, 11 kwietnia 2013

Dlaczego nie powinniśmy patrzeć wyłącznie na cenę złota w dolarach?

W prasie można znaleźć pełno informacji o końcu wzrostów na rynku złota, gdyż królewski metal od początku roku nie spisywał się najlepiej - co widać na poniższym wykresie (linia czerwona). Warto jednak zaznaczyć, iż dotyczy to jedynie ceny złota wyrażonej w dolarach. Tymczasem, cena złota wyrażona w japońskich jenach (linia niebieska) prezentuje się całkowicie odmiennie.



Źródło: www.kitco.com

Jak widać, na poniższym wykresie, polityka inflacyjna Japonii powodowała, że cena złota wyrażona w jenach rosła od 2000 r. Wydaje się, że wydarzenia z ostatniego tygodnia, tj. zapowiedź skupywania przez Bank Japonii miesięcznie aktywów o wartości 7 bln jenów (ok. 75 mld dol.) przez co najmniej dwa lata, aby doprowadzić inflację do poziomu 2 proc. (obecnie występuje lekka deflacja), nie wpłyną na odwrócenie tego trendu.

10 year gold price per ounce


Wniosek jest następujący. Na złocie możemy zarobić także wtedy (jeśli chcemy traktować je jako inwestycję, a nie po prostu zabezpieczenie kapitału), kiedy jego cena w dolarach znajduje się w trendzie bocznym. Wystarczy zająć długą pozycję w XAUJPY, czyli kupować złoto i jednocześnie sprzedawać jeny. Alternatywnie długą pozycję w żółtym kruszcu można także zająć poprzez kupno SPDR Gold Trust, zaś krótką pozycję w jenach poprzez kupno ProShares Ultrashort Yen.

czwartek, 21 marca 2013

Ile można było zarobić na złocie od 2001 r.?

Trwa trzynasty rok byka na rynku złota i srebra. Ile przez ten czas można było zarobić, inwestując w metale szlachetne? I czy istnieje dalszy potencjał wzrostów?

Na te pytania odpowiada www.gold-eagle.com, gdzie można znaleźć wymowne porównanie inwestycji w metale szlachetne i inne klasy aktywów. Jak pokazują poniższa tabela oraz wykres, złoto i srebro były bezapelacyjnie najlepszą formą inwestycji w tym czasie. 

Klasa aktywów Zmiana wartości od 2001 r. Średnia roczna stopa wzrostu (CAGR)
Złoto 513% 16,4%
Srebro 570% 16,7%
Globalne akcje (DJ World Stock Index) 51% 4,0%
Indeks giełdowy S&P500 35% 3,1%
Obligacje amerykańskie 34% 2,5%
Dolar -28% -2,9%


Źródło: www.gold-eagle.com
Czy metale szlachetne będą jednak dalej rosły? Wydaje się, że perspektywy wzrostowe - rosnący popyt przy stabilnej podaży - są niezachwiane. Skąd jednak przekonanie o rosnącym popycie? Cóż, wystarczy uzmysłowić sobie, patrząc np. na kolejny wykres, że na rynek złota wciąż trafia jedynie szczątkowa część globalnych funduszy (ok. 1 %).

Źródło: www.gold-eagle.com

poniedziałek, 18 marca 2013

Jakie będą ceny złota w 2013 roku?

Prognozy są zawsze w cenie. Czy rok 2013 będzie dobry dla żółtego metalu? My co prawda możemy zgadywać czy też, z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem przewidywać, ale warto też spojrzeć na opinie innych ekspertów i analityków. Ciekawe zestawienie ukazało się 11 marca na łamach bloga "Gold Prices" gdzie opublikowano zestawienie 23 osób szacujących średnią cenę złota w tym roku.

Jak widać największe różnice w zdaniach występując nie tylko co do tego  jakich najniższych cen złota możemy się spodziewać (od 1400 do 1642 dolarów za uncję), ale też jaka najwyższa cena zostanie w końcu osiągnięta. Tutaj prognozy są bardzo optymistyczne i zakładają w wielu przypadkach wzrost przekraczający nawet 2 tysiące dolarów.



czwartek, 17 stycznia 2013

Iryd i ruten - metale szlachetne, o których pewnie nie słyszeliście!



Metale takie jak złoto, srebro czy platyna na dobre zagościły w świadomości inwestorów planujących poszerzyć swoje portfele inwestycyjne o metale szlachetne. Warto się jednak przyjrzeć potencjałowi jaki drzemie również w nieco mniej znanych pierwiastkach.
 
Iryd i ruten to kolejne mało znane metale szlachetne [jest jeszcze osm, niemniej posiada on niewielkie zastosowanie w przemyśle (głównie jako dodatek utwardzający do innych platynowców; roczna produkcja nie przekracza 35 tys. uncji) oraz nie istnieje rynek na niego; wreszcie, ponieważ w czystej postaci utlenia się, tworząc toksyczny czterotlenek osmu, nie jest zbyt atrakcyjny jako sztabki czy monety bulionowe – z tych powodów nie wydaje się ciekawą propozycją inwestycyjną].

Zostały odkryte dopiero w XIX w. i są jednymi z najrzadziej występującymi pierwiastkami w skorupie ziemskiej. Są także jednym z najmniej reaktywnych pierwiastków na świecie: nie roztwarza ich nawet woda królewska, której ulegają złoto czy platyna. Odznaczają się również niezwykle wysoką temperaturą topnienia ponad 2300°C.



Źródło: http://www.platinum.matthey.com/publications/market-data-charts/iridium-ruthenium-charts/



Źródło: http://www.platinum.matthey.com/publications/market-data-charts/iridium-ruthenium-charts/


Jak widać na wykresach nr 1 i 2 iryd oraz ruten – przeciwieństwie do takich platynowców, jak platyna, pallad czy rod – znajdują zastosowanie głównie w przemyśle elektrycznym (przy czym iryd głównie w produkcji diod LED i OLED, zaś ruten w produkcji dysków twardych), elektrochemicznym (produkcja chloru i wodorotlenku sodu) i chemicznym (katalizatory). Z kolei analizując wykres nr 3, można zauważyć, iż w 2010 r. nastąpił gwałtowny wzrost popytu na iryd z niecałych 100 tys. uncji do ponad 300 tys. uncji tego metalu. Wzrost popytu nastąpił w sektorze elektronicznym, a dokładniej w produkcji monokryształów, do której używa się irydowych tygli. Przełożyło się również na ceny, co widać na wykresie nr 4. Co ciekawe, podobny schemat można zauważyć na rynku rutenu (zob. wykres nr 5), choć wzrost był mniejszy – z ponad 0,5 mln uncji do prawie 1 mln uncji. W tym roku prognozuje się wzrost popytu na ruten – ze względu na odbudowę przemysłu w Tajlandii po powodzi w 2011 r. – oraz spadek popytu na iryd.


Źródło: http://www.platinum.matthey.com/publications/market-data-charts/iridium-ruthenium-charts/



Źródło: http://www.platinum.matthey.com/pgm-prices/price-charts/


Jeśli chodzi o ich produkcję, to trzeba podkreślić, że ich wydobycie stanowi produkt uboczny wydobywania platyny (np. w przypadku Anglo American Platinum, która jest największym producentem platyny i irydu na świecie, produkcja irydu stanowi zaledwie 5 proc. produkcji platyny) bądź niklu. Także podaż tych dwóch metali nie będzie zbyt elastyczna, co oznacza, że wzrost popytu może przełożyć się na gwałtowny wzrost cen. Przykładowo, cena irydu wzrosła pięciokrotnie w latach 1996–1999 po tym, jak firma Mitsubishi zaczęła używać irydu do katalizatorów w produkowanych przez siebie autach. Z kolei cena rutenu gwałtownie wzrosła (ośmiokrotnie) w 2007 r., gdy w wyniku opracowania nowej technologii produkcji twardych dysków zwiększyło się znacznie zapotrzebowanie na ten metal. Cena jednak wkrótce spadła, ponieważ producenci twardych dysków zużywają ruten w niewielkich ilościach – niemniej, ze względów technologicznych musieli go jednorazowo nabyć w dużej ilości. Innymi słowy, jak widać na wykresach 4 i 6, ceny obu tych metali są bardzo zmienne i silnie zależą od przemysłu zgłaszającego na nie zapotrzebowanie, zwłaszcza że są to bardzo płytkie rynki. Dla przykładu, rynek irydu jest wart ok. 500 mln USD, podczas gdy rynek platyny 10 mld USD, zaś rynek srebra 30 mld USD.

Źródło: http://www.platinum.matthey.com/publications/market-data-charts/iridium-ruthenium-charts/


Źródło: http://www.platinum.matthey.com/pgm-prices/price-charts/


Ponieważ stanowią produkt uboczny wydobywania platyny bądź niklu, nie dziwi również, że podaż tych metali także pochodzi głównie z RPA i Rosji. W przypadku irydu 90 proc. globalnej podaży pochodzi z RPA. Podobnie będzie to zapewne wyglądać dla rutenu – ostatecznie RPA odpowiada za 78 proc. podaży wszystkich platynowców. Na podaż będą więc oddziaływać te same czynniki, co w przypadku pozostałych platynowców, a więc rosnąca niepewność oraz koszty pracy i energii w tym kraju. Roczna produkcja rutenu wynosi ok. 1 mln uncji. Jak można zainwestować w te metale? Niestety, nie jest to proste. W Polsce trudno nabyć fizyczny metal (zagranicą można spróbować tutaj, tutaj, tutaj i tutaj), nie istnieją także ETF-y odzwierciedlające ceny tych metali. Pozostaje kupno akcji spółek wydobywczych, np. Anglo American Platinum, lub nabycie jednostki ETF-u, który śledzi notowania akcji kopalni zaangażowanych w wydobycie platynowców. Warto jednak śledzić rynki tych metali, gdyż niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości pojawią się ETF-y także na nie, tak samo jak niedawno pojawił się pierwszy fundusz na rynku rodu, o którym pisałem w jednym z poprzednich wpisów.

poniedziałek, 7 stycznia 2013

A teraz coś z zupełnie innej beczki...czyli inwestycje w rod.

 
Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że do metali szlachetnych nie zalicza się tylko złota, srebra, platyny i palladu, ale także jeszcze cztery pierwiastki z grupy platynowców: osm, iryd, ruten i rod. Celem tego artykułu będzie omówienie walorów inwestycyjnych tego ostatniego metalu.

Rod został późno odkryty – na początku XIX w. – i jest jednym z najrzadszych metali szlachetnych: jego produkcja w 2011 r. wyniosła zaledwie 0,77 mln uncji (plus 0,28 mln uncji z recyklingu). Stąd wynika jego wysoka cena – znacznie wyższa od palladu – 1275 USD za uncję. Jak łatwo można policzyć, mimo że produkcja rodu stanowi zaledwie 1/100 wydobycia złota, to jego cena jest niższa o 38 proc. od królewskiego kruszcu. Z tych przyczyn niektórzy uważają, że rod jest obecnie niedowartościowany. Poza tym, średnia cena w okresie 1992­–2012 wyniosła 1873 USD za uncję, zaś średnia cena w ciągu ostatnich czterdziestu lat wyniosła 1500 USD za uncję. To może zachęcić do dalszego wzrostu popytu ze strony inwestorów. W pierwszym kwartale br. zwiększyli oni swój popyt o 6,5 tys. uncji, czyli o 38 proc. swoich zasobów na koniec 2011 r. Analiza wykresu nr 1 mówi nam, że – jako platynowiec – rod również swoje główne zastosowanie znajduje w przemyśle motoryzacyjnym, w produkcji katalizatorów spalin, jako dodatek do platyny lub palladu. Uważa się, że rosnący popyt ze strony krajów BRICS stwarza solidne fundamenty pod wzrost cen tego metalu w przyszłości. Oprócz tego, rodu używa się w przemyśle chemicznym i szklarskim. 
Źródło: Platinum.Matthey.com






Podobnie jak w przypadku platyny i palladu zdecydowana większość wydobycia odbywa się w RPA i Rosji, przy czym tutaj pozycję dominującą ma ten pierwszy kraj, z 84-procentowych udziałem – zob. wykres nr 2. Sprawia to, że cena rodu silnie zależy od sytuacji w tym kraju. 
Źródło: Platinum.Matthey.com


Przykładowo, jak widać na wykresie nr 3, w latach 90. jego cena spadała, co wynikało ze zwiększenia produkcji przez kopalnie południowoafrykańskie pod koniec lat 80. Obecnie jednak – w związku z rosnącymi kosztami energii i siły roboczej – należy się spodziewać raczej spadającej lub stabilnej produkcji. Jednak, w tym roku podaż może nawet wzrosnąć, gdyż w 2011 r. kopalnie południowoafrykańskie nie sprzedały całej swojej produkcji. 

Źródło: Ebullionguide.com


Należy jednak być ostrożnym, inwestując w rod – jego cena jest bardzo zmienna, co wynika z płytkiego rynku. Można to zobaczyć na wykresie nr 4, który jasno dowodzi, że rod jest dużo bardziej zmienny niż złoto, platyna i pallad. Podczas kryzysu w branży motoryzacyjnej w 2008 r. jego cena spadła o ok. 90 proc. z ok. 10 000 USD do 1 000 USD za uncję. Z tego powodu - w przeciwieństwie do żółtego kruszcu - raczej nie nadaje się do roli aktywa monetarnego.



Jak można zainwestować w rod? Jeszcze do niedawna jedynymi opcjami był zakup zagranicą fizycznego rodu w postaci monet lub sztabek (np. tutaj) – których rozpoznawalność jest niewielka, a premie ponad spot są wysokie – Kitco rhodium account pool (niealokowany rod) czy kupno akcji spółek wydobywczych, takich jak Anglo American Platinum czy Impala Platinum (warto jednak wiedzieć, że wydobycie rodu nie stanowi głównego źródła przychodów tych spółek, co czyni produkcję mało wrażliwą na cenę), jednak rok temu na rynku pojawił się ETF Deutsche Banku, notowany na London Stock Exchange. Choć jest to ciekawa alternatywa – jeśli zależy nam tylko na ekspozycji na cenę tego metalu – to jednak należy być świadomym, że jednostki tego funduszu nie są oparte o sztabki, tylko o proszek w butelkach (rod jest znacznie mniej kowalny niż pozostałe metale szlachetne), takich jak te widoczne na zdjęciu nr 1, które są raczej mało poręczne w transakcjach i niespecjalnie wyglądają na cokolwiek szlachetnego.

Podsumowując, rod - ze względu na rosnący popyt i stabilną produkcję wygląda na ciekawą inwestycję spekulacyjną. Jednak ze względu na płytki rynek i brak monetarnego charakteru nie może równać się ze złotem czy srebrem jako zabezpieczenie przed turbulencjami współczesnego systemu finansowego.

fot. Kitco.com