poniedziałek, 7 stycznia 2013

A teraz coś z zupełnie innej beczki...czyli inwestycje w rod.

 
Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że do metali szlachetnych nie zalicza się tylko złota, srebra, platyny i palladu, ale także jeszcze cztery pierwiastki z grupy platynowców: osm, iryd, ruten i rod. Celem tego artykułu będzie omówienie walorów inwestycyjnych tego ostatniego metalu.

Rod został późno odkryty – na początku XIX w. – i jest jednym z najrzadszych metali szlachetnych: jego produkcja w 2011 r. wyniosła zaledwie 0,77 mln uncji (plus 0,28 mln uncji z recyklingu). Stąd wynika jego wysoka cena – znacznie wyższa od palladu – 1275 USD za uncję. Jak łatwo można policzyć, mimo że produkcja rodu stanowi zaledwie 1/100 wydobycia złota, to jego cena jest niższa o 38 proc. od królewskiego kruszcu. Z tych przyczyn niektórzy uważają, że rod jest obecnie niedowartościowany. Poza tym, średnia cena w okresie 1992­–2012 wyniosła 1873 USD za uncję, zaś średnia cena w ciągu ostatnich czterdziestu lat wyniosła 1500 USD za uncję. To może zachęcić do dalszego wzrostu popytu ze strony inwestorów. W pierwszym kwartale br. zwiększyli oni swój popyt o 6,5 tys. uncji, czyli o 38 proc. swoich zasobów na koniec 2011 r. Analiza wykresu nr 1 mówi nam, że – jako platynowiec – rod również swoje główne zastosowanie znajduje w przemyśle motoryzacyjnym, w produkcji katalizatorów spalin, jako dodatek do platyny lub palladu. Uważa się, że rosnący popyt ze strony krajów BRICS stwarza solidne fundamenty pod wzrost cen tego metalu w przyszłości. Oprócz tego, rodu używa się w przemyśle chemicznym i szklarskim. 
Źródło: Platinum.Matthey.com






Podobnie jak w przypadku platyny i palladu zdecydowana większość wydobycia odbywa się w RPA i Rosji, przy czym tutaj pozycję dominującą ma ten pierwszy kraj, z 84-procentowych udziałem – zob. wykres nr 2. Sprawia to, że cena rodu silnie zależy od sytuacji w tym kraju. 
Źródło: Platinum.Matthey.com


Przykładowo, jak widać na wykresie nr 3, w latach 90. jego cena spadała, co wynikało ze zwiększenia produkcji przez kopalnie południowoafrykańskie pod koniec lat 80. Obecnie jednak – w związku z rosnącymi kosztami energii i siły roboczej – należy się spodziewać raczej spadającej lub stabilnej produkcji. Jednak, w tym roku podaż może nawet wzrosnąć, gdyż w 2011 r. kopalnie południowoafrykańskie nie sprzedały całej swojej produkcji. 

Źródło: Ebullionguide.com


Należy jednak być ostrożnym, inwestując w rod – jego cena jest bardzo zmienna, co wynika z płytkiego rynku. Można to zobaczyć na wykresie nr 4, który jasno dowodzi, że rod jest dużo bardziej zmienny niż złoto, platyna i pallad. Podczas kryzysu w branży motoryzacyjnej w 2008 r. jego cena spadła o ok. 90 proc. z ok. 10 000 USD do 1 000 USD za uncję. Z tego powodu - w przeciwieństwie do żółtego kruszcu - raczej nie nadaje się do roli aktywa monetarnego.



Jak można zainwestować w rod? Jeszcze do niedawna jedynymi opcjami był zakup zagranicą fizycznego rodu w postaci monet lub sztabek (np. tutaj) – których rozpoznawalność jest niewielka, a premie ponad spot są wysokie – Kitco rhodium account pool (niealokowany rod) czy kupno akcji spółek wydobywczych, takich jak Anglo American Platinum czy Impala Platinum (warto jednak wiedzieć, że wydobycie rodu nie stanowi głównego źródła przychodów tych spółek, co czyni produkcję mało wrażliwą na cenę), jednak rok temu na rynku pojawił się ETF Deutsche Banku, notowany na London Stock Exchange. Choć jest to ciekawa alternatywa – jeśli zależy nam tylko na ekspozycji na cenę tego metalu – to jednak należy być świadomym, że jednostki tego funduszu nie są oparte o sztabki, tylko o proszek w butelkach (rod jest znacznie mniej kowalny niż pozostałe metale szlachetne), takich jak te widoczne na zdjęciu nr 1, które są raczej mało poręczne w transakcjach i niespecjalnie wyglądają na cokolwiek szlachetnego.

Podsumowując, rod - ze względu na rosnący popyt i stabilną produkcję wygląda na ciekawą inwestycję spekulacyjną. Jednak ze względu na płytki rynek i brak monetarnego charakteru nie może równać się ze złotem czy srebrem jako zabezpieczenie przed turbulencjami współczesnego systemu finansowego.

fot. Kitco.com