środa, 11 czerwca 2014

Bitcoin już na Google Finance. Poradnik: Jak sprawdzić kurs BTC do innych walut, w tym do złotego?

Internetowy gigant jako ostatni wprowadził do swojej usługi Google Finance możliwość śledzenia cen bitcoina a także zestawiać je z kursami innych walut. Równocześnie w oknie zawierającym informacje o kursach znajduje się również osobny widget umożliwiający przeglądanie najpopularniejszych wiadomości ze świata kryptowalut. Wcześniej na podobny ruch zdecydowały się takie serwisy jak Bloomberg i Yahoo Finance.

Wykres powinien wyglądać mniej więcej tak jak poniżej, jak widać bitcoin wzrósł znacząco w stosunku do wszystkich podanych niżej walut (żadna niespodzianka), ale widać, że są w tych wzrostach pewne różnice:


link

Jak to niestety często bywa odpowiednie skonfigurowanie narzędzia może nie być zbyt wygodne, dlatego poniżej prezentuję krótki poradnik jak przygotować odpowiednie zestawienie.

1. Google Finance najprościej otworzyć wpisując w wyszukiwarkę frazę: "finance" lub wchodząc pod adres: www.google.com/finance.

2. Po otwarciu strony wpisujemy w polu wyszukiwania "bitcoin", wyświetli nam się kilka opcji, ale my powinniśmy wybrać tą oznaczoną jako "CURRENCY" (metoda na skróty: wpisujemy po prostu w polu wyszukiwania "CURRENCY:BTC").




Domyślnie wyświetlają nam się wiodące waluty światowe, ale możemy też wprowadzić do zestawienia np. polskiego złotego, wystarczy w polu Compare wpisać "PLN" i wcisnąć "add". Gotowe, życzę udanego użytkowania!

0 Przeczytaj całość »

wtorek, 27 maja 2014

Kolejny audyt rezerw! Tym razem swoje złoto będzie kontrolować Austria

Władze Austrii podjęły decyzję o przeprowadzeniu audytu swoich rezerw złota mieszczących się obecnie w skarbcu Bank of England.

Za przeprowadzeniem kontroli austriackich rezerw naciskały od dłuższego środowiska w kraju, które poddają w wątpliwość fakt, że złoto wciąż znajduje się w brytyjskich skarbcach. 

"Uznaję tą prośbę, każdy sklep spożywczy jest zobowiązany raz do roku do przeprowadzenia inwentaryzacji, a to jedyny sposób by pozbyć się tych nieuzasadnionych oskarżeń" - stwierdził Ewald Nowotny, Gubernator Narodowego Banku Austrii w rozmowie z austriackim magazynem Trend, który jako pierwszy poinformował o sprawie. 

Według oficjalnych danych Austria posiada w tej chwili 280 ton złota, z których zaledwie 17% mieści się w skarbcu na terytorium kraju, w Londynie zdeponowanych jest około 170 ton. 

To kolejna z rzędu decyzja na najwyższym szczeblu poruszająca temat obecności złotych rezerw wielu państw w londyńskich skarbcach. Wcześniej podobna inicjatywa miała miejsce w Niemczech, gdzie na Bundesbanku wymuszono ostatecznie przeprowadzenie procesu zwrotu złota z Wielkiej Brytanii na terytorium RFN. Najprawdopodobniej większość niemieckiego złota wróci do kraju przed 2020 rokiem.


Image courtesy of Stuart Miles / FreeDigitalPhotos.net


środa, 14 maja 2014

Najwięksi producenci złota w 2013 roku. Chiny po raz kolejny liderem

Na rynku wydobywczym od kilku lat trudno mówić o niespodziankach, od pewnego czasu na świecie nie odkryto żadnych nowych zaskakująco wielkich złóż złota, które mogłyby zmienić globalny układ sił. Jest to przede wszystkim kolejny rok dominacji Chin, które jak pisałem już wcześniej lwią część swojej produkcji przeznaczają na konsumpcję wewnętrzną.




1. Chiny - produkcja 420 ton

2. Australia - produkcja 255 ton

3. Stany Zjednoczone - produkcja 227 ton

4. Rosja - produkcja 220 ton

5. Peru - produkcja 150 ton

6. RPA - produkcja 145 ton

7. Kanada - produkcja 120 ton

8. Meksyk - produkcja 100 ton

9. Uzbekistan - produkcja 93 ton

10. Ghana - produkcja 85 ton





 fot.  engindeniz/sxc.hu

poniedziałek, 5 maja 2014

Dlaczego Chiny są największym producentem i konsumentem złota? cz.1.

W 2013 roku Indie - dotychczasowy lider jeśli chodzi o popyt na światowym rynku złota, został zdeklasowany przez Chiny, które w ostatnim czasie zgłaszają największe zapotrzebowanie na żółty metal. Rynek fizycznego złota jest w Chinach największy na świecie, Państwo Środka nie tylko jest jego największym konsumentem, ale też pomimo najwyższej produkcji wciąż pozostaje również liderem importu. Najważniejszym pytaniem jest jednak to, czy to trend długofalowy? Czy Chiny pozostaną stolicą światowego rynku złota? 

Bardzo wartościowe opracowanie na ten temat opublikował niedawno niezastąpiony World Gold Council. Autorzy raportu zwracają przede wszystkim uwagę na fakt, że zainteresowanie Chin złotem nie wiąże się z tymczasowymi spekulacjami czy chwilową modą, ale połączone jest ze przemianami gospodarczymi i społecznymi do jakich doszło w tym państwie w ostatnich latach. Znaczenie ma przede wszystkim urbanizacja i wzrost liczby konsumentów.

W przypadku złota, rynek ten rozwijał się praktycznie "od zera", ponieważ w roku 1950 komunistyczne władze ChRL wprowadziły jego całkowity zakaz posiadania przez osoby prywatne, przejęły również kontrolę nad całym przemysłem wydobywczym (w Chinach wiele kopalń istniało między innymi w prowincji Szantung, na wschodnim wybrzeżu kraju). Do zmiany polityki doszło dopiero w 1979 roku kiedy to częściowo otwarto rynek metali szlachetnych, który jednak pozostawał pod kontrolą Ludowego Banku Chin. W 1983 wydano dokument, na mocy którego bank centralny odpowiadał za regulacje i kontrolę zakupów i dystrybucji złota i chin na terytorium Chin. Do pełnego uwolnienia doszło w 2002 roku, 30 października utworzono Szanghajską Giełdę Złota (Shanghai Gold Exchange), której LBC pozostaje głównym udziałowcem. Początkowo handel został uwolniony jedynie na potrzeby przemysłu i rynków inwestycyjnych, jednak od 2004 roku na posiadanie złota i handel nim po raz pierwszy zezwolono również osobom prywatnym.

Biżuteria i czynniki kulturowe

OD 2007 roku Chiny pozostają największym wydobywcą złota na świecie. Również w przemyśle jubilerskim nie mają sobie równych - miasto Shenzhen w południowo-wschodniej części kraju jest bowiem największym światowym zagłębiem jubilerskim. Według WGC działa tam ponad 4000 zarejestrowanych oficjalnie producentów, ale dane te nie uwzględniają ogromnej ilości niewielkich rzemieślników i artystów tworzących w złocie. Warto przy tym zaznaczyć, że większość owoców pracy tamtejszych złotników trafia wyłącznie na rynek krajowy (85% w 2013 roku).

Przemysł jubilerski jest tutaj szczególnie istotnym sektorem, tylko w roku 2013 pochłonął on aż 669 ton złota wypełniając blisko 60% całego prywatnego popytu w Chinach. Według WGC liczba ta może jeszcze wzrosnąć osiągając sprzedaż w wysokości przekraczającej 780 ton w roku 2017.

Motorem popytu są zarówno bogacenie się społeczeństwa jakie obserwujemy od ostatnich kilkunastu lat a także szybka urbanizacja, która sprzyja powstawaniu silnej klasy średniej. Wzbogaceni Chińczycy bardzo wysoko cenią sobie właśnie złoto, według badań przeprowadzonych w roku 2011 na 13 212 osobach złoto i towary z niego wytworzone były głównymi produktami jakie planowali zakupić mieszkańcy Państwa Środka, modne ubrania od projektantów były preferowane w znacznie mniejszym stopniu.

Wartość złota jest mocno zakorzeniona w chińskiej kulturze, produkty wytwarzane ze złota są częstym prezentem dawanym z okazji ważnych wydarzeń - widać to choćby po wzroście sprzedaży wykonanych ze złota produktów często oferowanych w formie prezentów w okresie chińskiego Nowego Roku, Walentynek czy Dnia Matki. Nie bez znaczenia są również kwestie ślubów, które podobnie jak w Indiach stanowią istotny czynnik wpływający na zainteresowanie złotem (nawet 40% konsumpcji 24 biżuterii jest w Chinach związane ze ślubami).

źródło: World Gold Council

-----
fot. dreamofasi/sxc.hu
Image courtesy of khunaspix / FreeDigitalPhotos.net

wtorek, 18 marca 2014

Jak trwoga to do złota, czyli jak sytuacja na Ukrainie wpłynęła na jego cenę?

Protesty na Ukrainie a następnie kryzys polityczny na Krymie sprawiły, że wzrosły obawy, że pokojowe rozstrzygnięcie konfliktu nie jest już możliwe. Zachód zagroził sankcjami, inwestorzy zaczęli wycofywać się z Rosji a kursy walut poszybowały w dół. Jak zwykle jednak zyskało złoto. 

W obliczu możliwego zagrożenia jedni chwytają za broń lub zastanawiają się jak tą broń zdobyć, inni z kolei zwracają się ku Bogu mając nadzieję, że nawet jeśli nie uda im się uratować życia, to przynajmniej ocalą duszę. Są w końcu też tacy, którzy podchodzą do sprawy znacznie bardziej pragmatycznie i decydują się przede wszystkim na zabezpieczenie swojego majątku. Po okresie spadków ceny złota w 2013 od początku tego roku obserwujemy znaczny wzrost, który jak można się było spodziewać współgra z wydarzeniami jakie miały w ostatnim czasie miejsce na Ukrainie:

Najniższa cena została osiągnięta na początku stycznia (poniżej 1200 USD za uncję), jednak od połowy miesiąca widać powolny wzrost. Dokładnie wtedy dochodzi do eskalacji przemocy na Majdanie, pojawia się coraz więcej ofiar śmiertelnych. Luty jest już miesiącem kiedy cena złota regularnie rośnie, zaś marzec to już okres gwałtownego wzrostu sięgający granicy 1400 dolarów za uncję. W piątek sesję zamknięto z ceną 1 382$ i jest to w tej chwili najwyższy poziom od sześciu miesięcy.

Goldprice.org

Co będzie w przyszłości? 

Według 84% respondentów, którzy odpowiedzieli na ankietę przeprowadzoną przez serwis Kitco, ceny złota będą rosnąć tak długo jak długo sytuacja pozostanie niepewna. Bardziej sceptyczni są jednak ekonomiści banku Goldman Sachs, według których obecny wzrost cen to tylko chwilowe zainteresowanie tym kruszcem przez fundusze hedgingowe i już wkrótce cena spadnie nawet do tysiąca dolarów za uncję.

--------------
fot. Павел Можаев (Mevo)

środa, 12 marca 2014

Jak o bitcoinie mówiono w 2009 roku

Warto przypomnieć ten wykład nagrany podczas Letniego Seminarium Ekonomicznego Instytutu Misesa, w którym miałem przyjemność uczestniczyć. Materiał ten jest wartościowy nie tylko dlatego, że stanowi ciekawe omówienie wirtualnej waluty, ale też został on nagrany w 2009 a więc na długo, przed wielkim boomem jakiego doświadczył Bitcoin w zeszłym roku. Wykład ten miał charakter swoistego dodatku i ciekawostki do pozostałych tematów, wywołał jednak żywą i bardzo interesującą dyskusję na temat perspektyw i powodzenia tego projektu. Sam przyznam, że byłem wówczas bardzo sceptyczny co do możliwego sukcesu :-)


Wykład poprowadził Alan Szepieniec, student matematyki i pasjonat kryptografii z Uniwersytetu w Leuven w Belgii. 


fot. buddhistgeeks

poniedziałek, 3 marca 2014

Auroracoin - pierwsza narodowa kryptowaluta

Zadebiutowała równo miesiąc temu i w krótkim czasie zwróciła uwagę entuzjastów kryptowalut na całym świecie. To co odróżnia ją od innych tego typu projektów to fakt, że już wkrótce każdy obywatel Islandii stanie się posiadaczem pewnej ilości auroracoinów, istnieje więc szansa, że stanie się ona pierwszą powszechnie akceptowalną walutą narodową.

Twórcy auroracoin postarali się by nowa kryptowaluta dobrze się wszystkim kojarzyła. Jej symbolem stała się wiązana z dobrobytem runa fehu a kolorystyka i nazwa nawiązują bezpośrednio do tak bliskiej mieszkańcom Islandii zorzy polarnej. Stojący za projektem programista podpisujący się jako Baldur Friggjar Odinsson chce wykorzystać fakt, że Islandia znajduje się obecnie w specyficznym momencie swojej historii kiedy to nieduże wyspiarskie państwo poważnie ucierpiało w wyniku kryzysu, ale też zdecydowało się na radykalne, odbiegające od rozwiązań innych państw europejskich reformy.

Islandia ma jeden z najwyższych, sięgający 96% odsetek osób korzystających z Internetu, niedużą liczbę mieszkańców (ok. 330 tysięcy) oraz publicznie dostępną listę wszystkich obywateli wraz z ich numerami ID. Dzięki tej bazie nietrudnym będzie dotarcie do wszystkich mieszkańców i przekazanie im w dniu 25 marca br. po 31,8 auroracoina (AUC).


W ten sposób każdy Islandczyk stanie się posiadaczem pewnej ilości kryptopieniędzy, które jeśli zostaną przez nich zaakceptowane, mogą stać się kolejnym środkiem płatniczym na wyspie. Podobnie jak w przypadku innych kryptowalut, w tym bitcoina, całkowita liczba auroracoinów jest ograniczona. Połowa wszystkich pieniędzy trafi zatem do mieszkańców Islandii, natomiast druga połowa trafić ma na rynek. Chociaż debiutowała zaledwie 2 lutego to zainteresowanie walutą rośnie a na Twitterze pojawiają się sygnały, żeby ograniczyć spekulacje auroracoinem, gdyż może to zniechęcić do niej Islandczyków (w przypadku nagłego spadku jego wartości) i tym samym spowodować, że cały projekt zakończy się niepowodzeniem. 



Oficjalna strona projektu: http://www.auroracoin.org/

Twitter: http://twitter.com/auroracoinIS

poniedziałek, 24 lutego 2014

O co chodzi w sprawie koncesji na złoża miedzi dla Kanadyjczyków?

Sprawa koncesji na polskie złoża miedzi, którą zamiast KGHM przyznano Kanadyjczykom, wywołało niezdrową i zdecydowanie zbyt pochopną reakcję internautów. Pojawił się między innymi szeroko udostępniany demotywator rzekomo obnażający ten niecny proceder. Problem w tym, że jak zwykle niektórzy okazali się być w gorącej wodzie kąpani i nie sprawdzili podstawowych faktów.

Od lutego trwa burza medialna związana z udzieleniem spółce Leszno Copper będącej częścią kanadyjskiego holdingu Lumina Copper Corp  koncesji na polskie złoża miedzi znajdujące się na obszarze województwa Lubuskiego. Wielu komentatorów oburza fakt, że koncesja nie przypadła KGHM, który ponoć złożył lepszą ofertę Ministerstwu Środowiska. Inni wskazują na wyprzedanie za bezcen polskich zasobów miedzi i złota, które znajdują się na obszarze koncesji. W sprawę wmieszali się politycy, zawiadomiono o podejrzeniu popełnienia przestępstwa Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Możliwe, że kolejna będzie prokuratura. Święte oburzenie i konieczność ochrony polskiej spółki skarbu państwa przed obcym kapitałem to główna pożywka mediów. Kolejną są spekulacje na temat szczegółów udzielenia koncesji przez Ministerstwo Środowiska.


W medialnej papce ciężko znaleźć rzetelne opracowania na ten temat, wszystko co wyszukałem w sieci, jest w większości pisane przez dziennikarzy niezwiązanych z górnictwem i nieznających prawa górniczego, którzy w najlepszym razie kreują się na ekspertów i wyliczają wartość zasobów miedzi i złota, jakie przypadną kanadyjskiej firmie. Pominę moją opinię na temat rzetelności tych informacji i przejdę do rzeczy, ponieważ cała sprawa wygląda zupełnie inaczej… 

Chcąc dokopać się do źródła, odwiedziłem stronę Ministerstwa Środowiska (organ wydający koncesje na poszukiwanie, rozpoznawanie i wydobycie złóż kopalin na terenie RP). 

Poniżej zamieszczam link do oficjalnego obwieszczenia o udzieleniu koncesji spółce Leszno Copper:


Z pobieżnej analizy dokumentu dowiadujemy się, że:

Leszno Copper uzyskało koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie złoża rud miedzi na obszarze „Bytom Odrzański”. Co z tego wynika? Media jak zwykle dzielą skórę na niedźwiedziu. Leszno Copper uzyskało dopiero (nieprawomocnie) koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie złoża, w praktyce nie ma możliwości by na tej podstawie prowadzić wydobycie, do tego niezbędna jest kolejna koncesja wydobywcza. Oczywiście Leszno Copper może uzyskać pierwszeństwo w trakcie starania się o koncesję wydobywczą na podstawie dostarczonych informacji Ministerstwu Środowiska po realizacji prac poszukiwawczo-rozpoznawczych na złożu. 

„Resort środowiska pod koniec stycznia przyznał koncesję na poszukiwanie i rozpoznawanie złoża rud miedzi na obszarze "Bytom Odrzański" firmie Miedzi Copper, należącej do kanadyjskiego funduszu Lumina Capital. Decyzja jest nieprawomocna. KGHM Polska Miedź złożył 13 lutego odwołanie od decyzji ministerstwa.”

Więcej światła na sprawę rzuca kolejny dokument znaleziony na stronie Ministerstwa Środowiska (pogrubienia autora): 

Spółki Leszno Copper oraz KGHM Polska Miedź S.A. wystąpiły do Ministra Środowiska z 5 wnioskami o udzielenie koncesji na poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż miedzi oraz srebra, w obszarach, których granice się ze sobą pokrywały w przeważającej części i przylegały do siebie. W wyniku postępowania koncesyjnego spółka KGHM uzyskała koncesję na obszar o powierzchni 689,75 km2, natomiast Leszno Copper uzyskała 2 koncesje na obszary o łącznej powierzchni 411,49 km2.
W 2012 roku Spółki Leszno Copper oraz KGHM Polska Miedź S.A. wystąpiły do Ministra Środowiska z 5 wnioskami o udzielenie koncesji na poszukiwanie lub rozpoznawanie złóż miedzi oraz srebra, w obszarach, których granice się ze sobą pokrywały w przeważającej części i przylegały do siebie. Wszystkie wnioski były uzupełniane lub modyfikowane, często wielokrotnie, aż do kwietnia 2013 r. Te zmiany każdorazowo wymagały rozpoczęcia oceny propozycji inwestorów od początku.
Minister Środowiska prowadził równolegle pięć postępowań administracyjnych na wniosek inwestorów. Nie było prawnej możliwości przeprowadzenia przetargu na sporne obszary. Nie było również możliwe udzielenie koncesji dwóm podmiotom na tym samym obszarze.
Minister Środowiska dążył do mediacyjnego rozwiązania sytuacji. Przeprowadzono rozprawę administracyjną, a wnioskodawcy otrzymali czas na zawarcie porozumienia. Spółki nie wyraziły jednak zgody na kompromis i minister został zmuszony podjąć władcze rozstrzygnięcie. 
(...) 
28.01.2014 Minister Środowiska udzielił koncesji  KGHM w płd–wsch części obszaru „Kulów-Luboszyce”, oraz udzielił koncesji Leszno Copper w obszarach „Bytom Odrzański” i „Kotla”. Jednocześnie minister odmówił KGHM koncesji w płn-zach części obszaru „Kulów-Luboszyce” oraz w obszarze „Bytom Odrzański”. Minister odmówił również spółce Leszno Copper koncesji w obszarze „Niechlów”.
KGHM uzyskała koncesję na obszar o powierzchni 689,75 km2, natomiast Leszno Copper uzyskała 2 koncesje na obszary o łącznej powierzchni 411,49 km2. W sąsiadującym obszarze Minister Środowiska udzielił KGHM w ostatnim czasie 2 koncesji: Retków-Ścinawa (7.11.2013) oraz Głogów (19.06.2013).
Udzielone koncesje i decyzje w przedmiotowych sprawach nie są ostateczne. W dniach 13 i 18.02.2014, KGHM oraz Leszno Copper złożyły wnioski o ponowne rozpatrzenie spraw.


Walka pomiędzy KGHM i Leszno Copper trwa w najlepsze, zobaczymy jak cała sprawa się zakończy…

Wojciech Walicki, Walicki.info, Wordpressweb.pl

sobota, 1 lutego 2014

Powstała nagroda im. Carla Mengera

Fanów bankowości centralnej z pewnością ucieszy, że trzy europejskie banki centralne ufundowały właśnie nagrodę, którą nazwano imieniem jednego z twórców austriackiej szkoły ekonomii.

Jak poinformowano w oficjalnym komunikacie prasowym Bundesbank, Oesterreichische Nationalbank i szwajcarski Bank Narodowy wspólnie podjęły decyzję o utworzeniu nagrody przyznawane ekonomistom za pracę badawczą w dziedzinie polityki monetarnej, międzynarodowych stosunków gospodarczych i stabilności rynków finansowych. Celem jest przede wszystkim zacieśnienie więzów między bankami a środowiskiem badawczym.

Po raz pierwszy nagroda zostanie przyznana we wrześniu 2014 roku, a może ją dostać naukowiec, który nie skończył jeszcze 45 lat, musi pracować na jednym z europejskich uniwersytetów. Nie ma co liczyć na wysyłanie zgłoszeń, każdy kandydat jest proponowany jedynie przez specjalnie utworzoną komisję ekspertów. Zwycięzcy zostanie przekazane 20 tysięcy euro, zostanie on również zaproszony do podzielenia się owocami swoich badań z pracownikami banków centralnych.

Z wypowiedzi przedstawicieli wspominanych instytucji jasno wynika, że chcą oni przede wszystkim zacieśnić współpracę z naukowcami oraz otworzyć się na nowe rozwiązania i teorie. Kto wie, może nazwanie tej nagrody właśnie imieniem Carla Mengera świadczy o znacznie bardziej otwartym podejściu niemieckojęzycznych bankierów do dorobku austriackich ekonomistów? Nagroda zapowiada się przede wszystkim próbą uhonorowania młodych ekonomistów za ich badania i dorobek naukowy, miejmy nadzieję, że tak pozostanie i nie stanie się ona kolejną nic nie znaczącą, za to robiącą dużo szumu wydmuszką dla klakierów.

wtorek, 3 grudnia 2013

Jak przestałem się martwić i pokochałem Bitcoina

8 kwietnia opublikowaliśmy post, w którym pokazywaliśmy kilka wykresów sugerujących, iż na Bitconie była wówczas bańka. Być może w istocie tak było, gdyż kurs zaledwie trzy dni później spadł z ok. 260 USD do 160 USD.

Od tamtego czasu kurs jednak wzrósł niemalże do 1200 USD, osiągając poziom zbliżony do uncji złota.

Taki fenomenalny wzrost tylko utwierdził  część komentatorów w przekonaniu, iż mamy do czynienia z olbrzymią bańką.

O ile w kwestii tego, co na wolnym rynku byłoby lepszym pieniądzem, nadal jesteśmy gold bugami, o tyle od kwietnia zmodyfikowaliśmy nieco nasze zapatrywanie na Bitcoina pod względem inwestycyjnym, a dokładniej co do tego, czy obserwowany wzrost wartości Bitcoina jest do utrzymania w długim terminie czy nie.

Po pierwsze, wielu komentatorom (w tym wcześniej nam) umyka zasadnicza cecha Bitcoina: Bitcoin nie jest (jeszcze) pieniądzem. Jest środkiem wymiany, który pieniądzem (tj. powszechnym środkiem wymiany) może się dopiero stać. Implikacja tego faktu jest poważna: im bardziej Bitcoin staje się powszechnie używany, tym jego wartość w naturalny sposób rośnie, gdyż zapewnia większą użyteczność (szerszy zakres możliwych wymian) jego posiadaczom. To są efekty sieciowe.

W tym temacie polecamy interesujący filmik, którego autor przekonuje, że wzrost notowań Bitcoina jest całkowicie normalny, gdyż wynika właśnie z efektów sieciowych (rosnąco lawinowo liczby użytkowników - zarówno osób indywidualnych, jak i firm akceptujących Bitcoina).

O wzroście liczby użytkowników można się przekonać chociażby zerkając na ten wykres (a przecież nie wszyscy muszą korzystać z tego portfela).

Wzrost użytkowników jest widoczny zwłaszcza w Chinach, o czym można pośrednio przekonać się oglądając tę interaktywną mapkę. Nie trzeba dodawać, jak istotny - ze względu na liczbę ludności - jest ten rynek i fakt, że coraz więcej chińskich firm - np. trzeci największy operator telefonii komórkowej - umożliwia dokonywanie płatności w bitcoinach.

Oczywiście, pytanie, które teraz się rodzi jest następujące: czy ten wzrost użytkowników jest uzasadniony fundamentalnie, czy to tylko chwilowa moda? Wydaje nam się, że niektórym komentatorom umykają zasadnicze, właściwie rewolucyjne (na wielu płaszczyznach), zalety Bitcoina jako systemu transakcyjnego (środek wymiany Bitcoin opiera się na bitcoinowym zdecentralizowanym systemie transakcyjnym), który zapewnia istotnie niższe koszty transakcyjne (zwłaszcza w przypadku płatności zagranicznych i mikropłatności). I fakt ten dostrzegają jego użytkownicy, co widać chociażby po wielkości średniego dziennego wolumenu transakcji - jak można zobaczyć tutaj, pod tym względem Bitcoin wyprzedził już (przy wielu zastrzeżeniach co do możliwości porównywania Bitcoina i innych systemów płatności) Western Union Company.

Ponadto, o ile do tej pory uważaliśmy, iż istnieje istotne ryzyko polityczne czy instytucjonalne związane z Bitcoinem, o tyle niedawne stanowisko rządu USA znacznie je zminimalizowało. Nie znaczy to, że ono nie istnieje - zwłaszcza, że, jak wiemy, politycy na pstrym koniu jeżdżą - niemniej wydaje się ono mniejsze niż wcześniej.

Dlatego być może warto przestać się martwić i pokochać Bitcoina :)

Arkadiusz Sieroń

poniedziałek, 21 października 2013

Czy bitcoin stanie się legalny?


http://goraczka-zlota.blogspot.com/2013/10/czy-bitcoin-stanie-sie-legalny.html
Powyższe pytanie wydaje się być zupełnie teoretycznym, przecież z bitcoina może korzystać każdy i nie ma oficjalnych zakazów instalowania aplikacji obsługujących BTC. Załóżmy, że utworzymy swój portfel w bitcoinach, nawet zaopatrzymy się (kupimy, wykopiemy, nieważne) w jakąś ich ilość - co potem? Jak możemy je wydać?


Z pewnością odradzałbym korzystanie z serwisów przypominających zamknięty niedawno Silk Road. Płatności bitcoinami nie były co prawda przestępstwem, ale problematycznym jest to jak potraktowane przez prawo będą towary, jakie tam byście kupili. Zajmijmy się więc legalnymi ścieżkami.

Już teraz bitcoiny "zalegalizowały" Niemcy i Cypr. Na tym ostatnim umieszczono nawet specjalne bankomaty, z których mogą korzystać amatorzy wirtualnej waluty. W przypadku Niemiec jak zwykle wygrywa podejście tamtejszych władz, które nauczone doświadczeniami przeszłości nieszczególnie kochają hiperinflację i tym samym zachęcają swoich obywateli do dywersyfikacji swoich zasobów walutowych. "Legalizacja" w przypadku Niemiec oznacza, jak to często bywa w takich przypadkach, nic z resztą innego jak tylko umożliwienie rozliczeń z tamtejszym fiskusem za pomocą BTC. Wyobrażacie sobie żeby w Polsce ktoś przyszedł do naszej skarbówki i zaproponował spłatę podatków w postaci elektronicznych pieniędzy?

Kolejnym fanem dywersyfikacji walut są bez wątpienia Chiny. W sieci głośno się zrobiło po tym gdy wkrótce po aferze z Silk Road płatności w bitcoinach zaczął uznawać Baidu - największa chińska wyszukiwarka internetowa. Pamiętajmy przy tym, że to są Chiny i tak wielki gracz na lokalnym rynku (gdzie nawet Google musi się słuchać władz w Pekinie) nie może podejmować tak istotnej decyzji bez co najmniej cichej zachęty ze strony rządu. A dodajmy przy tym, że Chiny są obok Niemiec jednym z największych amatorów rezerw złota i również zachęcają swoich obywateli do jak największej dywersyfikacji walut.

Na deser dodajmy, że bitcoiny można też już dawać "na tacę". Póki co jedynie w jednym kościele katolickim - kościele św. Jana w Stanie Nowy Jork, ale to już coś. Być może jakiś duchowny ten wpis przeczyta i również skorzysta z tego pomysłu, ja szczerze zachęcam.
-------------
fot. Mashable.com

niedziela, 28 lipca 2013

Amerykański sąd: Oddajcie złoto dziadka rządowi!

Złoto ma być zabezpieczeniem majątku przed inflacją i kryzysami, gorzej jednak z kradzieżami, zwłaszcza tymi jakie dokonywane są w majestacie prawa. Jak podaje bowiem serwis RT.com sąd stanu Pensylwania pozbawił właśnie spadkobierców złotych monet o wartości blisko 80 milionów dolarów.

Wszystko zaczęło się w 2003 roku kiedy rodzina Langbordów otworzyła skrytkę bankową, w której znajdowało się 10 złotych monet Saint-Gaudens double eagle. Monety mają wysoką wartość nie tyle ze względu na ilość złota jaką zawierają, ale przede wszystkim ze względów kolekcjonerskich, gdyż większość egzemplarzy z tego okresu zostało w wyniku dekretu F.D. Roosevelta (executive order 6102) skonfiskowanych i przetopionych na złote sztaby. Wspomniane 10 monet zostało ukrytych przez przodka Langbordów, kolekcjonera monet Israela Switta.

Ostatecznie jednak całe znalezisko zostało skonfiskowane przez rząd USA, który twierdzi, że Switt wszedł w posiadanie monet nielegalnie i tym samym jego spadkobiercom nie należą się ani pieniądze ani jakiekolwiek wynagrodzenie za znalezisko. Wynikać to ma z faktu, że ich przodek miał otrzymać te monety od ówczesnego pracownika rządowej mennicy.

Wydający werdykt sędzia stanu Pensylwania, Legrome Davis stwierdził: "Monety zostały zabrane z mennicy w sposób nielegalny" i podtrzymał tym samym orzeczenie sądu niższej instancji.

Sam fakt konfiskacji złota przez rząd USA w 1933 to było nic innego jak zwykła kradzież, tyle że usankcjonowana odpowiednimi ustawami, w tym przypadku mam jednak poważne wątpliwości, że może jednak sąd miał rację? 
źródło: RT / fot. sxc.hu

wtorek, 11 czerwca 2013

Nowy skarbiec Deutsche Banku powstaje w Singapurze


W Singapurze powstanie drugi już skarbiec służący do składowania metali szlachetnych. Jego właściciel, Deutsche Bank zdecydował się na inwestycję ze względu na rosnące zainteresowanie inwestycjami w złoto.

Będzie to drugi największy skarbiec DB na świecie, większe rozmiary ma jedynie obiekt w Londynie. 

Pierwszym bankiem, który zdecydował się na podobny ruch jest JP Morgan, który otworzył swój skarbiec w Singapurze jeszcze w 2010 roku.

Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że władze tego państwa-miasta w zeszłym roku zwolniły z podatku sprzedaż złota.

info: Mineweb /fot. http://www.guernseymintrefined.com

poniedziałek, 6 maja 2013

Ten straszny Bitcoin. Małe studium przypadku

Internetowa waluta to okropny wynalazek, za który w przyszłości internauci będą musieli przepraszać naprawdę wiele osób. Ostatni, nagły wzrost wartości BTC spowodował, że w bardzo krótkim czasie do tej pory zupełnie ignorowana przez "poważne" media waluta nagle zyskała ogromne zainteresowanie i chyba nie było portalu, który by nie wspomniał choć kilku słów na temat tego czym w ogóle jest Bitcoin.


Wiosną 2013 po osiągnięciu ceny sięgającej 260 dolarów za jednostkę wypłynął on na szerokie wody i nagle znalazł się na językach wszystkich. Popatrzmy z resztą jak wyglądała prasa Bitcoina w ostatnich latach:

A jakie hasło okazało się najbardziej popularnym? A tutaj niespodzianka - wg Google Trends absolutnym hitem była fraza "mining bitcoins" a wszyscy poczuli jak to być choć przez chwilę. Oczywiście milionerami zostali tylko ci, którzy odpowiednio wcześnie kupili i odpowiednio wcześnie sprzedali wirtualny pieniądz, pozostali jak zwykle mogli obejść się ze smakiem. Takie postacie jak Max Kaiser chwaliły się z reszta na Twitterze, że na BTC zrobili doskonały interes odpowiednio wcześnie tym tematem się interesując, jak to niestety często jednak bywa wkrótce cena zaczęła gwałtownie spadać a w sieci pojawiły się komentarze rozczarowanych "milionerów", którzy cały majątek zainwestowali w BTC i teraz pozostali z niczym. 

To stworzyło idealną wprost okazję do wieszczenia "Końca wirtualnej waluty"



Ów spadek dał z resztą okazję różnorakim krytykom do dodania swoich trzech groszy na temat Bitcoina, tak jak choćby John Kay z Financial Timesa (tłumaczenie za Obserwator Finansowy.pl). Poinformował on nas bowiem, że "Bitcoin to nie pieniądz", gdyż jego cena z nie przekracza jego wartości fundamentalnej. Dodał on przy tym, że:
Obecna popularność bitcoina jednak skłania do refleksji nad relacją pomiędzy ceną a wartością. Wzrost kultury handlowej wzmocnił przekonanie, że jedyną miarą wartości danej rzeczy jest czyjaś chęć zapłacenia za nią.

Może jestem w błędzie, ale wydaje mi się, że o tym, że BTC jednak pieniądzem jest świadczy właśnie fakt, że służy ona jako środek wymiany i na rynku istnieją podmioty gotowe za Bitcoina wymieniać towary lub usługi. Ponadto Kay pisze:
Przejście od świata, w którym dany pieniądz ma wartość, bo ktoś chce go kupić do świata, w którym ten pieniądz ma wartość, ponieważ jest uważany za pieniądz to kwestia wielu stuleci doświadczeń. Są jedynie dwa towary – papierowy pieniądz i złoto – których cena z natury przekracza ich wartość fundamentalną i są uważane za pieniądz. Ale tylko dwa, a być może – skoro złoto zaczyna być tak samo niepewne jak bitcoin – już tylko jeden.

 Według niego zatem jedynym słusznym pieniądzem jest ostatecznie pieniądz papierowy, bo przecież "złoto zaczyna być tak samo niepewne". A czy papierowy pieniądz jest?

Nie wszyscy są takimi sceptykami. Wśród ekonomistów wielu jest takich, którzy wieszczą Bitconowi świetlaną przyszłość, ponieważ na tym blogu zajmujemy się przede wszystkim złotem pozwolę sobie przytoczyć słowa Matthew Bishopa, redaktora "The Economist", który pisze:

Tak jak pisałem w swojej książce "In Gold We Trust" wskrzeszenie złota i rosnące znaczenie Bitcoina jest niczym innym jak tylko dwoma stronami tej samej... monety. Oba zjawiska są odpowiedzią na spadające zaufanie do wspieranych przed rząd pieniędzy fiducjarnych w erze poluzowywania polityki monetarnej. Uważam, że kontrolowanie podaży pieniądza poprzez algorytmy jakie stosuje Bitcoin i inne stworzone w Krzemowej Dolinie cyfrowe waluty może w dłuższej perspektywie doprowadzić do znaczących rezerw wartości. 

Na koniec małe zobrazowanie tego jak wygląda "koniec Bitcoina" wykres zrobiony ok. 20.45 06 maja  2013 roku. Widać wyraźnie wielki spadek ceny BTC w ostatnich tygodniach. Ale czy widać żeby najpopularniejsza waluta na świecie kończyła już swój żywot?

------
fot. prawo-finansowe.home.pl