wtorek, 18 marca 2014

Jak trwoga to do złota, czyli jak sytuacja na Ukrainie wpłynęła na jego cenę?

Protesty na Ukrainie a następnie kryzys polityczny na Krymie sprawiły, że wzrosły obawy, że pokojowe rozstrzygnięcie konfliktu nie jest już możliwe. Zachód zagroził sankcjami, inwestorzy zaczęli wycofywać się z Rosji a kursy walut poszybowały w dół. Jak zwykle jednak zyskało złoto. 

W obliczu możliwego zagrożenia jedni chwytają za broń lub zastanawiają się jak tą broń zdobyć, inni z kolei zwracają się ku Bogu mając nadzieję, że nawet jeśli nie uda im się uratować życia, to przynajmniej ocalą duszę. Są w końcu też tacy, którzy podchodzą do sprawy znacznie bardziej pragmatycznie i decydują się przede wszystkim na zabezpieczenie swojego majątku. Po okresie spadków ceny złota w 2013 od początku tego roku obserwujemy znaczny wzrost, który jak można się było spodziewać współgra z wydarzeniami jakie miały w ostatnim czasie miejsce na Ukrainie:

Najniższa cena została osiągnięta na początku stycznia (poniżej 1200 USD za uncję), jednak od połowy miesiąca widać powolny wzrost. Dokładnie wtedy dochodzi do eskalacji przemocy na Majdanie, pojawia się coraz więcej ofiar śmiertelnych. Luty jest już miesiącem kiedy cena złota regularnie rośnie, zaś marzec to już okres gwałtownego wzrostu sięgający granicy 1400 dolarów za uncję. W piątek sesję zamknięto z ceną 1 382$ i jest to w tej chwili najwyższy poziom od sześciu miesięcy.

Goldprice.org

Co będzie w przyszłości? 

Według 84% respondentów, którzy odpowiedzieli na ankietę przeprowadzoną przez serwis Kitco, ceny złota będą rosnąć tak długo jak długo sytuacja pozostanie niepewna. Bardziej sceptyczni są jednak ekonomiści banku Goldman Sachs, według których obecny wzrost cen to tylko chwilowe zainteresowanie tym kruszcem przez fundusze hedgingowe i już wkrótce cena spadnie nawet do tysiąca dolarów za uncję.

--------------
fot. Павел Можаев (Mevo)