wtorek, 29 stycznia 2013

Dlaczego lepiej wyceniać dobra w złocie niż dolarze?

Jak zauważył Hayek, ceny pełnią niezwykle istotną rolę w społeczeństwie. Przedsiębiorcy, podejmując swoje decyzje inwestycyjne, nieustannie porównują ceny, które mogą - jak szacują - uzyskać ze sprzedaży stworzonych przez siebie produktów z cenami niezbędnych do ich produkcji nakładów. Zestawiają ze sobą również ceny różnych nakładów, z których mogą wytworzyć dany produkt. Relatywne ceny decydują zatem o strukturze produkcji. Jeśli cena np. domów wzrośnie, przedsiębiorcy będą ich, ceteris paribus, więcej produkować.


Koszty inflacji i rola złota

fofoa.blogspot.com
No dobrze, ale co ma to wspólnego ze złotem? Otóż, całkiem sporo. Jak bowiem wykazał w tym artykule Horwitz, jednym z największych (lecz często niedocenianych) kosztów inflacji jest zaburzenie sprawnego funkcjonowania mechanizmu cenowego. Gdy siła nabywcza waluty (np. dolara) spada z powodu jej ciągłego drukowania, ceny przestają pokazywać jedynie relatywną rzadkość różnych dóbr. Inflacyjny wzrost cen wprowadza swego rodzaju szum informacyjny do gospodarki. Nie wiadomo dłużej, czy cena danego dobra wzrosła z powodu zwiększenia się na nie realnego popytu, czy jedynie z powodu nominalnego wzrostu podaży pieniądza. Jeśli przedsiębiorca błędnie zinterpretuje taki inflacyjny wzrost ceny jako realne przesunięcie popytu na jego produkty, może zwiększyć produkcję - co jednak po pewnym czasie, gdy nowe pieniądze "rozejdą się" już po całej gospodarce, podbijając mniej lub bardziej wszystkie ceny - okaże się niewłaściwym posunięciem.

Inflacja - poprzez swój wpływ na rachunkowość - wpływa także na przejadanie kapitału, gdy nakłady będą księgowane po koszcie historycznym, zaś sprzedane produkty po bieżących cenach, co powoduje systematyczne przeszacowywane zysków ze względu na nieuwzględnianie inflacji.

Dlatego tak ważne dla prawidłowego podejmowania decyzji jest kalkulowanie w oparciu o stabilny pieniądz, który nie traci siły nabywczej w arbitralny sposób zależny jedynie od decyzji polityków i bankierów centralnych. A cóż lepiej nadaje się do takiej roli niż złoto?

Przykład

Skarbnicą wiedzy na temat tego, jak kształtują się różne ceny (niestety, tylko w USA) jest strona: pricedingold.com, gdzie można znaleźć wykresy indeksów cenowych różnych dóbr (takich jak np. obligacje skarbowe, pszenica, srebro, energia elektryczna, nieruchomości czy Bitcoin) wyrażone w złocie. Przeanalizujmy jeden z nich, przedstawiający indeks cenowy nieruchomości wyrażony w USD (niebieska linia) oraz w złocie (pomarańczowa linia).







Jak widać, choć ceny nieruchomości wyrażone w dolarach wzrosły przez ostatnie dwadzieścia lat ponad dwukrotnie, to jednak wyrażone w złocie spadły niemal trzykrotnie! Skalę spadku cen nieruchomości - niezaburzoną przez efekty inflacji dolarów - oddaje dobrze drugi wykres, na którym widać, że obecne ceny nieruchomości w USA wyrażone w złocie są niższe niż podczas wielkiego kryzysu!




Wnioski

Analizując ceny różnych dóbr wyrażone w złocie, można dojść do odmiennych wniosków niż na podstawie standardowej analizy cen dolarowych. Jeśli chodzi o rynek nieruchomości w USA, to na podstawie powyższych wykresów można powiedzieć, że posiadacze nieruchomości realnie (tj. w złocie) stracili na swoich inwestycjach, zaś wykazywane wzrosty notowań domów są jedynie wynikiem ciągłego zwiększania podaży dolarów. Jak widać, inflacyjne wzrosty dolarowych cen nieruchomości (wespół z zaniżoną stopą procentową) wpłynęły na błędne decyzje podmiotów gospodarczych i doprowadziły do sztucznego boomu na tym rynku. Analizowanie cen w złocie może zatem pomóc przed podjęciem błędnej decyzji. Skala ostatnich spadków cen nieruchomości wyrażonych w złocie zmienia także percepcją inwestycyjną i podpowiada, że to być może dobry moment na zakup nieruchomości w USA.